Konkurs opowiadanie

Promocje, konkursy, nagrody do zdobycia.

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez lady65 » 09 lip 2013, 10:51

Moja historia z gołębiami rozpoczęła się dość prozaicznie, jako dziecko mieszkające w mieście co roku spędzałem wakacje jak i weekendy u dziadka na wsi. Sąsiad dziadka miał gołębie, które lotował i syna dwa lata starszego ode mnie. Co lot z tym synem na zmianę na rowerach woziliśmy kontrolki do zegara tj. ok. 1,5km. Ale nie to było przyczyną zainteresowania się gołębiami, robiłem to raczej z koleżeńskiej przysługi a kolega z obowiązku. Jednak któregoś dnia pod linią wysokiego napięcia znalazłem gołębia ze złamanym skrzydłem - była to dwuletnia niebieska samiczka z roku 1972 numeru jej nie pamiętam, myślałem, że jest to gołąb sąsiada, nie uwierzycie jaki byłem szczęśliwy jak okazało się, że nie należy do niego. Z dziadkiem zawinęliśmy jej skrzydło i zrobiliśmy mały gołębnik na stodole z wyjściem na dach szopy. Samiczka pomimo mojej opieki nigdy nie umiała już fruwać. Tego samego roku już po wakacjach na dachu stodoły zaczął nocować piękny gołąb koloru brązowego( burego - tj pokrywy skrzydeł brązowe ogon, plecy, lotki koloru jak u gołębi niebieskich czy też nakrapianych) z piórkami na nogach ja nie umiałem nazwać tego koloru i sąsiadowi powiedziałem, że jest on koloru "sinopapuciatego" z czego sąsiad się bardzo roześmiał, i od tej pory nie mówił już inaczej na mnie tylko sinopapuciaty. Jednak wracając do tego gołąbka zadziwiające było to, że pomimo całego stada gołębi u sąsiada gołąbek ten do samej zimy nocował na stodole pod kalenicą, jadł z kurami na podwórku i dopiero zimą wszedł do gołębnika do mojej samiczki. Był to gołąb o nr obrączki P-5-74-13397. Na wiosnę od sąsiada dostałem 6 obrączek i młode po tej parze zaobrączkowałem nimi. Uchowałem po nich tylko 4 młode, bo gdy samiczka siedziała na młodych z 3 lęgu coś weszło do gołębnika najprawdopodobniej kot i wyniosło ją z dwoma młodymi. Nie wyobrażacie sobie mojej rozpaczy za nimi i straty czasu na szukaniu po polach z nadzieją, że może udało jej się uciec. Zdarzenie to jednak spowodowało przeróbkę mojego gołębniczka na większy z wylotem pod samym dachem.
Wracając do ptaków 4 młode i tego samczyka na rowerze w kartonie zacząłem wywozić w coraz to dalsze miejsca z nadzieją, że zobaczę jak wracają. Nie udało mi się to, bo gdy wracałem spocony z językiem do pasa gołąbki już siedziały na dachu.
Gdy zaczęły się loty młodych poprosiłem sąsiada, żeby moje też zaczął lotować na co się zgodził. Nie zapomnę do końca życia wysłania moich gołebi na pierwszy mój lot, tych rozterek czy dobrze zrobiłem, przecież mogę już więcej ich nie zobaczyć.
Tak to przeżywałem, że w nocy w ogóle nie spałem, a rano dostałem gorączki i babcia podawała mi jakieś leki i nie pozwalała mi wyjść na podwórko. Jednak dziadek wytłumaczył jej przyczynę mojej choroby i ok. 8.00 mogłem wyjść na podwórko.
Pierwsze moje kroki skierowane były oczywiście przed wylot gołębnika. Gdy tam zaszedłem dwa młode z mojej czwórki muszkieterów (bo tak je nazwałem) już siedziało na dachu. I wtedy się zaczęło się - jak je złapać skoro nie chciały wejść do gołębnika gdyż karmione były zawsze na daszku szopy a wodę piły w zagrodzie u kur.Nasypałem ziarna na wylocie, bezskutecznie. Z dziadkiem na daszek postawiliśmy wielki przetak (sito do przesiewania zboża) podparliśmy kijem do którego uwiązaliśmy sznurek, a pod przetak nasypaliśmy zboża. Jednak widząc nowy mebel gołąbki poszły po dachu na jego szczyt, i ani myślały wejść w moją łapkę. Przetak przeniosłem na podwórko u kur ustawiając nad garnkiem z wodą, też bezskutecznie. Jednak ok. godz. 8.40 nagle z góry zauważyłem trzeciego mojego muszkietera a po chwili przyleciał czwarty , który usiadł na wylocie a pozostałe zleciały za nim. Zaczęły jeść nasypane tam zboże, no ale co tu zrobić żeby weszły do środka. Z "pomocą" pierwszy i ostatni raz w moim życiu przyszedł mi jastrząb, który pojawił się na niebie, gdy zobaczyły go moje pupilki uciekły do gołębnika i wtedy mogłem je tam zamknąć. Gdy z kontrolkami pojechałem do zegara okazało się, że sąsiad ma 3 szt. odbite czyli miał 7 z moimi, a w ogóle we wsi jest wszystkich 18 gołębi. Pierwszy odbity w zegarze był o godz. 7.58, lot był z Ostrowa Wlkp. z odległości ok. 90km. a gołębie wypuszczone o godz. 6.30. Możliwe, że moje dwa były by pierwszymi no ale cóż, frycowe trzeba płacić.
Sytuacja ta spowodowała, że od tej pory gołębiami na poważnie zaczął się interesować mój dziadek, wcześniej jedynie tylko z dobroci i zapewne miłości do mnie jak również mój ojciec co spowodowało następną przeróbkę gołębnika, i zastrzyk finansowy.
Wspomniany "sinopapuciaty" przeżył u mnie 22lata i zginął uderzając w antenę na dachu budynku mieszkalnego, ale do dnia dzisiejszego w 80% mojego stada płynie cząstka jego krwi i od czasu do czasu pojawia się nowy " sinopapuciaty".
Już po jego śmierci szukając właściciela tego ptaka ustaliłem, że taka obrączka została wydana Ś.P. Panu Gerardowi Farys byłemu Mistrzowi Polski z Lublińca. ("sinopapuciaty" miał więc do domu ok. 30km. do którego nigdy nie wrócił wybierając mój skromny gołębniczek, z karmą na dachu i wodą u kur) Przypadek, zrządzenie losu - ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.
Nie wdaję się w polemikę z idiotą, bo sprowadzi mnie do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem
lady65
 
Posty: 496
Dołączył(a): 22 wrz 2012, 22:12

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez Konrad22 » 11 lip 2013, 9:06

Moja historia z gołębiami pocztowymi zaczęła się w 2005 roku kiedy miałem 6 lat.
Dziadek pewnego letniego dnia przywiózł do mnie 2 młode gołąbki z obrączkami,
chyba PL-0294-05-9234 i 9235. Były to dwa karpiate gołąbki.
Jesienią przywiozłem od swojego wujka ok 10 szt. gołąbków pocztowych z czego po próbie oblatania zostało 7 szt.. Następnego roku moje stadko trochę się powiększyło bo liczyło ono ok 20 szt.. Ale nie długo bo pewnej feralnej nocy do mojego gołębnika weszła kuna i tak to skończyło się moje zainteresowanie i na tamtą chwile hodowla.

Lecz 2 lata później wujek zabrał mnie do swojego gołębnika i kazał mi ze swoich gołębi rozpłodowych wybrać sobie dwie pary. Więc wybrałem 2 pary:
1) Janssen 019 x DeKlak
2) Janssen 019 x Van Wanroy
I z tych 2 par powstało moje dzisiejsze stado liczące do 30 szt., tak rozwinęła i rozwija się moja pasja.
Serdecznie zapraszam do mojej galerii: http://www.zloteskrzydlo.pl/userphotoga ... er_id=7909 :D
Konrad22
 
Posty: 29
Dołączył(a): 05 sty 2013, 9:01

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez lady65 » 24 lip 2013, 7:47

Moj "sinopapuciaty" udało mi się takiego kupić, z małą różnicą mój nie miał białych lotek
http://static.golebieonline.pl/img/bird ... iec/15.png
Nie wiem dlaczego zakwalifikowano go jako ciemny-pstry, w naszym rejonie mówią na nie brązowy lub bury.
Nie wdaję się w polemikę z idiotą, bo sprowadzi mnie do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem
lady65
 
Posty: 496
Dołączył(a): 22 wrz 2012, 22:12

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez lady65 » 26 lip 2013, 2:44

Gołąb pocztowy jak i większość gołębi hodowlanych pochodzi od dziko żyjącego w rejonie basenu morza śródziemnego gołębia skalnego.
W trakcie udamawiania gołębia skalnego w wyniku błędów genetycznych (jak w większości udomawianych zwierząt np. psy, krowy,konie) wynikających z kojarzenia w bliskim pokrewieństwie, zaczęły powstawać (wykluwać się) na początku nowe kolory tych ptaków oraz powstawać nowe rasy które pieczołowicie hodowane (gołąb skalny w stanie dzikim ma kolor niebieski i wyglądem przypomina niebieskiego gołębia z krakowskiego rynku) doprowadziły do wyselekcjonowania kilkudziesięciu ras i kolorów.
Kiedy nastąpiło udamawianie gołębia skalnego nikt nie jest w stanie określić, przypuszcza się, że już starożytni Egipcjanie hodowali te ptaki do treningu sokołów gdyż takie rysunki pojawiają się w rożnych najstarszych świątyniach jak wypuszczany jest gołąb i jednocześnie z nim sokół wędrowny.
Najprawdopodobniej już wtedy zauważono, że gołąb któremu udało się uciec przed drapieżnikiem wracał do gniazda. Fakt ten zaczęto wykorzystywać głównie w działaniach militarnych do przenoszenia wiadomości od zwiadowców o położeniu sił wroga, gdyż również takie rysunki pojawiają się w późniejszych rysunkach starożytnych Egipcjan.
Jeszcze w trakcie II wojny światowej, istniały specjalne oddziały zajmujące się hodowlą gołębia pocztowego, zarówno w obozie hitlerowskim jak i alianckim. Hitlerowskie Niemcy na ziemiach okupowanych zabraniały hodowli jakichkolwiek gołębi przez okupowanych pod groźbą śmierci lub zsyłką do obozów zagłady.
Jako ciekawostkę podam, że (najprawdopodobniej) najwięcej na hodowli gołębi pocztowych (lub przy ich pomocy) zarobił niemiecki żyd Paul Julius Reuter z Akwizgranu (niem. Aachen) który zajmował się przy ich pomocy przenoszeniem informacji na początku o cenach na giełdzie Brukselskiej do Aachen. On jako pierwszy dowiedział się o porażce Napoleona i najwięcej zarobił na sprzedaży jego akcji. Od tego też czasu zaczął zajmować się również przenoszeniem różnorakich informacji i w ten oto sposób powstała znana na całym świecie prasowa Agencja Reutera. Która do momentu powstania telegrafu była najszybszą agencją prasową.
Nie wdaję się w polemikę z idiotą, bo sprowadzi mnie do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem
lady65
 
Posty: 496
Dołączył(a): 22 wrz 2012, 22:12

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez Łukasz » 27 lip 2013, 20:40

czyżby administracja zapomniała o konkursie ? było napisane ze 07-27
Łukasz
 
Posty: 251
Dołączył(a): 30 gru 2011, 19:31

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez Moderator » 27 lip 2013, 20:49

Dlaczego było, przecieczesz jest napisane Konkurs trwa do 07-27 i nie rozumiem dlaczego piszesz że administracja zapomniała, 27 kończy się o god 24
[*]Co cię nie zabije to cię wzmocni
Avatar użytkownika
Moderator
 
Posty: 1230
Dołączył(a): 28 lip 2012, 21:03

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez Moderator » 28 lip 2013, 6:47

Konkurs zakończony, zwycięzców konkursu poznamy w najbliższym czasie jak tylko administracja oceni wszystkie nadesłane prace.
[*]Co cię nie zabije to cię wzmocni
Avatar użytkownika
Moderator
 
Posty: 1230
Dołączył(a): 28 lip 2012, 21:03

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez Horemans » 28 lip 2013, 8:00

Był to gołąb o nr obrączki P-5-74-13397.No opowiadanie znaczysie banalne jak i rozpoczęcie przygody z lotowaniem-złapany cufel -smaczku dodaje to że to ptok był P-5,to były obiekty snow (hodowcow)?z ligi majstrow.
Horemans
 
Posty: 169
Dołączył(a): 21 lis 2011, 8:57

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez lady65 » 28 lip 2013, 8:20

Horemans napisał(a):Był to gołąb o nr obrączki P-5-74-13397.No opowiadanie znaczysie banalne jak i rozpoczęcie przygody z lotowaniem-złapany cufel -smaczku dodaje to że to ptok był P-5,to były obiekty snow (hodowcow)?z ligi majstrow.


"Złapany"? W swoim życiu Horemans nie łapałem żadnego obcego gołębią. Co nie znaczy że same nie wchodziły jednakże żadnego z nich nie więziłem, chciał to odlatywał, nie chciał szedł do kabiny. Tego akurat wgoniła do mojego gołębnika zima. A były to lata, że nie było takie proste znalezienie właściciela.(jeden telefon na poczcie) :evil: . O gazetce Hodowca to nawet nie słyszałem :( . "P-5" akurat ja też dostawałem takie obrączki a jednak hanysem nie jestem :D Właściciela ustalał mi ś.p. Pan Tomsik
Nie wdaję się w polemikę z idiotą, bo sprowadzi mnie do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem
lady65
 
Posty: 496
Dołączył(a): 22 wrz 2012, 22:12

Re: Konkurs opowiadanie

Postprzez łukasz151336830 » 28 lip 2013, 15:27

Moderator napisał(a):Konkurs zakończony, zwycięzców konkursu poznamy w najbliższym czasie jak tylko administracja oceni wszystkie nadesłane prace.


A jakiś przybliżony termin jest wiadomy?????
łukasz151336830
 
Posty: 119
Dołączył(a): 20 paź 2012, 14:59

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Eventy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron